Opening at Stanford University…

Październik 15, 2012, 19:20

No to rozpoczynamy. Dziś wielki dzień. Pierwszy oficjalny dzień na Stanfordzie.

Ceremonie rozpoczął Bernd Girod, Senior Associate Dean of Engineering, Stanford University. Opowiedział o historii Uniwersytetu oraz o tym, czego możemy oczekiwać podczas pobytu. Wskazał również na to, abyśmy jak najbardziej wykorzystali ten czas na poszerzenie kontaktów, na networking.

 

Dalej przemawiał Paul Marca, Stanford Center for Professional Development, Executive Director, czyli szef ośrodka, który będzie nas gościł przez 5 tygodni. Bardzo energetyczny człowiek. Opowiedział o SCPD, o tym dlaczego współpraca jest taka ważna oraz dlaczego inżynierowie nie powinni być tylko inżynierami. Opowiedział o zasadzie T-shaped. Następnie głos zabrał prof. Piotr Moncarz, Academic Director, Poland?s TOP 500 Innovators Program, który opowiedział przede wszystkim o programie Top 500 Innovators. Profesor również zwrócił nam szczególną uwagę na budowanie swojej sieci kontaktów. Na networking. Opowiedział również o tym, jak istotne jest z perspektywy uczelni utrzymywanie kontaktów ze swoimi absolwentami na przykładzie Stanford. Tutaj w „stowarzyszeniu absolwentów” na stałe zatrudnionych jest 80 osób, i roczny budżet na jego utrzymanie to 30 mln dolarów. Pomyślicie pewnie, no tak, tyle osób, taki budżet. Po co?! Natomiast absolwenci, są jedną z ważniejszych elementów finansowania uczelni. W zeszłym roku przekazali ponad 780 mln dolarów.  Przyznacie, że teraz wygląda to inaczej?

Dalej przemawiał Tad Taube, Honorary Consul of the Republic of Poland oraz Mark Chandler, San Francisco Mayor?s Office. Mark przede wszystkim reprezentował Miasto San Francisco oraz zareklamował Dolinę Krzemową. Szczególnie ważna informację jaką podał to, że jednym z najważniejszych czynników sukcesu Doliny jest klimat i pogoda. Byłem trochę zdziwiony, że wymienił to na pierwszym miejscu. Fakt, w takiej pogodzie lepiej się pracuje, natomiast w naszym klimacie, mam nadzieję, że również da się działać efektywnie. :) Na koniec głos zabrał Jerzy Orkiszewski, US-Polish Trade Council, który opowiedział o zadaniach tej organizacji oraz efektach jakie już udało się uzyskać.

Co bardzo ciekawe, wszystkich prelegentów łączyło kilka rzeczy:

Po pierwsze, wszyscy nas serdecznie witali i gratulowali. Wszyscy również mówili, że zazdroszczą nam, że mamy możliwość spędzenia ponad 2 miesięcy na tak fantastyczniej uczelni w sercu Doliny Krzemowej. Jeden z prelegentów, zwrócił nawet uwagę, że mamy możliwość, której nie mają nawet wszystkie osoby, które tutaj mieszkają.

Po drugie,  wszyscy mówili że mamy jak najlepiej wykorzystać ten czas na budowanie swojej sieci kontaktów. Na networking, który jest podstawą absolutnie wszystkiego co może zadziać się w naszym życiu.

Po trzecie wszyscy są bardzo otwarci i entuzjastycznie nastawieni na wspólną przygodę, która nas czeka na SU. Oni naprawdę są dumni z tego, że będziemy razem pracować przez te kilka tygodni.

Dowiedzieliśmy się również kilka szokujących dla mnie danych o SU. Studenci Stanford na Olimpiadzie w Londynie zdobył 16 medali: 12 złotych, 2 srebrne, 2 brązowe. Szokujące? Dla mnie tak! Przypominam, że Polska na ten samej Olimpiadzie zdobyła 10 medali: 2 złote, 2 srebrne, 6 brązowych. Resztę faktów o SU można zobaczyć tutaj.

Uroczystość zakończyła się lunchem, który był nie tylko elegancki i bardzo smaczny, ale przede wszystkim nastawiony na networking. Mieliśmy okazję w bardzo przyjaznej atmosferze porozmawiać z częścią naszych wykładowców, którzy byli bardzo zainteresowani, co robimy na co dzień, czego chcielibyśmy się nauczyć, opowiadając przy okazji o swoich ogromnych doświadczeniach, traktowali nasz bardzo partnersko. Czy u nas nie może być tak samo? Nikomu z nich nie spadła korona z głowy, natomiast zbudowali atmosferę pracy na następne tygodnie. Dla mnie FANTASTYCZNA sprawa.

Po zakończeniu, można było wrócić już do naszego „akademika” albo zobaczyć jeszcze kampus i potem samodzielnie wrócić. Ja wybrałem drugą opcję. Z kilkoma znajomymi poza kampusem, odwiedziliśmy również Stanford Bookstore, gdzie można kupić absolutnie wszystko z logiem Stanfordu. Wszystko! Od bluz, z kapturem i bez, przez kurtki, czapki, bieliznę, kubki chyba w 150 rodzajach, termiczne, ceramiczne, piłki do golfa, pinsy do marynarki, breloczki, piłki do wszystkich innych sportów. To wszystko jest na jednym piętrze. Na drugim są same książki. :)

Dalej udaliśmy się do Stanford Shopping Center, wielki mall na terenie uczelni. :) Dalej kierunek University Ave, czyli główna ulica Palo Alto. Mnóstwo sklepów i ten jeden, najważniejszy… Apple Store.

Wizyta w tym sklepie to jest rodzaj przygody. Po wejściu jest wrażenie pełnego sklepu. Jest mnóstwo iPadów, iMaców, iPhonów. Za chwilę znajduje się sprzedawca, który nie w natrętny sposób, bez udawanego szczęścia, będzie twoją prawą ręką podczas wizyty prezentując sprzęt firmy Apple. Wrażenie fajne, sklep minimalistyczny, dużo sprzętu, a w głębi legendarny już Genius Bar. Zakup odbywa się tak naprawę nie wiadomo kiedy, podczas rozmowy, obsługa wklikuje informację do swojego iPhone, w między czasie ktoś to zamówienie przynosi, i pakuje w worek, przeciągasz kartę przez przystawkę do iPhona sprzedawcy i jesteś już szczęśliwym klientem, do którego właśnie na maila poszedł rachunek w wersji elektronicznej. Można również dostać zniżkę będąc studentem Stanford. Pech był taki, że to był mój pierwszy dzień na uczelni więc jeszcze nie dostaliśmy legitymacji. Jakiś problem? Żaden, wystarczy zalogować się na swoje konto uczelniane, żeby potwierdzić w jakikolwiek sposób, że coś cię z nią łączy i jest ok.  Pani wykorzystując fakt, że jestem pierwszy dzień na uczelni, serdecznie powitała mnie w Kalifornii. :)

Wyobrażanie sobie ile zaświadczeń byłoby potrzebne w Polsce?

 

« Powrót
+ 48 603-959-328
realizacja 7pixel.pl