Ministerstwo, promesy, ambasada

Październik 10, 2012, 17:59

Wczoraj był wielki dzień.

Oficjalne przekazanie promes wyjazdowych dla laureatów trzeciej edycji programu Top 500 Innovators. Uroczystość odbyła się w siedzibie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W imieniu Ministerstwa głos zabrała Pania wiceminister  prof. Maria Elżbieta Orłowska, która gratulowała oraz życzyła powodzenia w zdobywaniu nowej wiedzy i umiejętności. Było naprawdę miło. Potem głos zabrał Pan James Day, Sekretarz ds. Ochrony Środowiska, Nauki, Techniki i Zdrowia z ambasady USA., przedstawiciel Ambasady Stanów Zjednoczonych. Było po angielsku i było również miło. Obydwie osoby oficjalnie wręczały promesy wyjazdowe potwierdzające nasz udział w projekcie z gratulacjami od samej Pani Minister Kudryckiej, każdemu indywidualnie. Na koniec oficjalnej części, zdjęcie całej 80-tki. Potem odbyło się spotkanie organizacyjne, które miało na celu przekazanie ostatnich informacji przedwyjazdowych i podzielenie nas na grupy w celu wizyty w ambasadzie US.

 

Wizyta w ambasadzie, była moją pierwszą w tym miejscu i tak jak podejrzewałem, była ciekawa. Oczywiście sama procedura wejścia jest trudniejsza niż do samolotu. Na początku mamy sprawdzane dokumenty i bramka jak na lotnisku ze skanerem bagażu podręcznego. Dalej pierwsza sekcja buforowa i sprawdzenie dokumentów po raz drugi. Dalej Pani, która sprawdziła dokumenty, skompletowała z innymi, ułożyła w odpowiedniej kolejności w paszporcie i zapraszam do piwnicy. ;) Poważnie.  Po drodze jeszcze szybkie spojrzenie prosto w oczy Prezydentowi Obamie, Sektretarz Stanu Clinton i Wiceprezydentowi Bidenowi, których fotografie wiszą na ścianie. Główne pomieszczenie znajduje się na -1 i tam mamy najpierw sprawdzenie dokumentów i zeskanowanie naszych odcisków palców. Najpierw 4 palce lewej dłoni, potem 4 palce prawej dłoni, a potem oba kciuki razem. Dostajemy numerek, tak jak w systemach kolejkowych spotykane w punktach obsługi różnych firm i instytucji i czekamy na pięknych amerykańskich krzesłach w pięknej amerykańskiej poczekalni. Wyświetla się numerek nad kolejnym okienkiem i kroczymy dumnie do niego. Mówię sobie, w końcu pierwszy kontakt po angielsku, bo wszystkie wcześniejsze checkpointy były obsługiwane po polsku. :) Podchodzę, a tam Pan do mnie: Pan Radoslav Ratajszak? Mówię sobie: będzie śmiesznie. Powiedział to bardziej po polsku niż angielsku. No to mówię, że tak. I dalej kilka pytań ogólnych, od przemiłego Amerykanina starającego się nawiązać kontakt po polsku. On chyba był bardziej skrępowany niż ja. Ok, powalczyliśmy chwilę według reguł, które narzucił Pan w okienku, czyli po polsku. Zeskanował jeszcze mój kciuk i dostałem kwitek, który jest potwierdzeniem złożenia dokumentów i uprawnia również do odbioru paszportu, już z wklejoną wizą.

Sama formalna procedurą poszła sprawnie. Naprawdę, jak na 80 osób było bardzo sprawnie. Na zakończenie również odbyło się oficjalne przywitanie przez Zastępcę Szefa Misji – Douglasa C. Greene.

Przemówienie było przesympatyczne i takie? amerykańskie. Naprawdę, prysnął cały zły mrok, który nagromadził się podczas wypełniania wniosku wizowego przez Internet oraz procedura w ambasadzie. Poczułem w tym momencie, że oni naprawdę cieszą się z naszej wizyty, z tego, że jedziemy do USA. Pewnie nie bez znaczenia są sprawy finansowe, w końcu to my płacimy za ten pobyt, co nie zmienia faktu, że postarali się. Oficjalnej części mogło nie być i nikt by nic nie powiedział. Ale zrobili to po amerykańsku i fajnie.  Oczywiście nie obyło się bez oficjalnych gratulacji i krótkiego wspomnienia poprzednich grup i historii Doliny Krzemowej. A co na końcu? Tak, zdjęcie całej 80-tki.  Wszyscy już chcą się z nami fotografować. My dopiero zaczynamy.

Relacja na stronie Ministerstwa z tego wydarzenia.

Wizytę uznaję za bardzo owocną.

Zostały już tylko 3 dni do wyjazdu?

« Powrót
+ 48 603-959-328
realizacja 7pixel.pl