Big Game i Alcatraz

Październik 22, 2012, 18:49

Hej,

Postaram się nadrobić zaległości, ale ilość projektów, pracy w grupie i zadań domowych jest ogromna i muszę się skupić przede wszystkim na tym. Był jednak weekend i udało się wybrać na dwie wycieczki, które pozwoliły mi zrozumieć kawałek kultury amerykańskiej.

 

W sobotę 20 października odbył się mecz footbolu amerykańskiego nazywany The Big Game. Jest to rodzaj derbów dość dobrze znany w Polsce. Udało nam się wybrać na mecz pomiędzy UC Berkeley i Stanford. Mecz odbywał się na Memorial Stadium w Berkeley, więc byliśmy w drużynie gości. Dla Uniwersytetów sportowa rywalizacja jest tak samo ważna jak naukowa czy „noblowa”. Towarzyszy temu niesamowita oprawa. Już na wiele dni przed meczem, wszędzie widać i czuć, że nadchodzi THE BIG GAME. Wisi wiele bannerów „Beat Cal”, „Fear The Tree”, studenci noszą koszulki z podobnymi hasłami, nawet woda w fontannach jest czerwona, dla podkreślenia, że cała uczelnia jest ze swoją drużyną. Niesamowita atmosfera. Udało nam się kupić bilety na sektor UC Berkeley, bo na sektor Stanfordu były już sprzedane. Mieliśmy na początku mieszane uczucia, kiedy trafiliśmy jako jedyne 4 osoby w czerwonych koszulkach Stanfordu na sektor UC Berkeley, gdzie siedziało pewnie z 2000 osób w niebieskich koszulkach. :) Ale o tym chwilę później… Kiedy jedzie się na takie wydarzenie, już na wiele kilometrów łatwo rozpoznać, że ludzie jadą na mecz. Nie trudno również rozpoznać komu kibicują. Im bliżej stadionu, tym więcej kolor czerwony zmieniał się w niebieski.  Oczywiście przed meczem nie mogliśmy powstrzymać się, żeby nie skorzystać z legendarnego, stadionowego jedzenia. :) Zestaw hot-dog + cola kosztuje jakieś 8 dolarów. Sam mecz i oprawa jest rewelacyjna. Każda drużyna ma swoją orkiestrę, swoje cheerleaderki i oczywiście swoich kibiców. To ich dzieli. Co ich łączy? Dbanie o wspólną atmosferę. Wzajemny szacunek jest najważniejszy. Oczywiście, że każdy kibicuje „swoim”, ale jeśli druga drużyna jest lepsza, albo po prostu przeprowadziła dobrą akcję, potrafią to uszanować. Nie obrażają siebie nawzajem. Jednym z elementów wspólnego budowania jest odśpiewany na samym początku hymn narodowy. Zasad footballu amerykańskiego nie będę tłumaczył, bo każdy może przeczytać, a poza tym są one mniej istotne w tym, co chcę przedstawić. Powyższe elementy, naprawdę uspokoiły nas po kilku pierwszych minutach, że nie mamy się czym martwić, ale że mamy wspólnie się dobrze bawić. Na koniec okazało się, że byliśmy po „wygranej” stronie, 115. Big Game  w historii zakończył się zwycięstwem drużyny ze Stanfordu 21:3!

Drugim ciekawym doświadczeniem kultury amerykańskiej była wizyta w Parku Narodowym Alcatraz. Tak, obecnie jest to PARK NARODOWY! Co to w praktyce oznacza? Wszystko co jest na wyspie, jest chronione prawem federalnym. Nie można niczego, zrywać, zabierać. Oczywiście, Alcatraz kojarzy nam się przede wszystkim z legendarnym więzieniem, z którego nie można było uciec. Na wyspę można dostać się specjalnym i tylko tym promem. Główną atrakcją jest samo więzienie, jednak oprócz wiezienia, wyspa brała udział w innych ważnych wydarzeniach. Poza tym, że zostało nagrane o tym i na tym miejscu kilka filmów, którym najbardziej znanym jest The Rock. Jednym z ważniejszych wydarzeń było okupowanie w latach 1969-1971, którego powodem była walka Indian o swoje prawa.

W końcu wyspa jest również siedliskiem wielu chronionych zwierząt oraz roślin.

Całość jest bardzo dobrze opisana i przygotowana do zwiedzania. W cenie biletu jest audio przewodnik, który przeprowadza nas przez całe wiezienie, opisując nam bardzo ciekawe historie, przy okazji pokazując cele, w których się to wydarzyło, albo którędy i w jaki sposób ktoś uciekł z więzienia, które było zaprojektowane tak, aby było to niemożliwe. Bardzo duże wrażenie robią, małe cele, z których więźniowie czasami nie mogli wychodzić przez tydzień, czy izolatki bez okien, gdzie rekordzista siedział 14 dni. Pomysłowość i realizacja kilku ucieczek jest wprost niesamowita. Najsłynniejsza ucieczka udała się przez dziurę wydłubaną łyżeczką w betonowej ścianie i dalej ucieczka przez szyby kominowe. Nikt nie wie co się stało z uciekinierami… najprawdopodobniej utonęli, ale nie ma na to żadnych dowodów.

Oba elementy, które opisałem pokazują w jaki sposób w Stanach buduje się społeczności i tożsamość. To jest pierwszy element, który rzuca się w oczy.

« Powrót
+ 48 603-959-328
realizacja 7pixel.pl